telemedycyna w Polsce: Lekarz w smartfonie to już nie science fiction
Pamiętacie te sceny z filmów sci-fi, gdzie lekarz diagnozował pacjenta przez ekran komputera? Dziś to nasza rzeczywistość – w ciągu ostatnich 3 lat liczba teleporad w Polsce wzrosła o 3000%. Ale czy to rewolucja na miarę penicyliny, czy tylko pandemiczny epizod?
Kiedy pacjent woli ekran niż gabinet
Zaskakujące, ale największymi fanami telemedycyny okazali się… seniorzy. Przykład? 72-letnia Pani Maria z Poznania, która dzięki teleporadom kontroluje nadciśnienie bez wychodzenia z domu. W końcu nie muszę jeździć autobusem przez pół miasta tylko po receptę – mówi. Ale są też pułapki – internista z Łodzi opowiada o pacjencie, który przez tydzień leczył ból brzucha przez telefon, aż trafił na ostry dyżur z zapaleniem wyrostka.
Lekarze cyfrowo podzieleni
Pokoleniowa przepaść widać jak na dłoni. Dr Nowak, 35-letni diabetolog: Moi pacjenci przysyłają wyniki glukometru przez aplikację – w ciągu miesiąca oszczędzam 20 godzin na samym wypisywaniu skierowań. Kontrastuje to z opinią 60-letniego ortopedy z Kielc: Jak mam ocenić złamanie przez zdjęcie zrobione komórką? To jak gra w zgadywanki.
Technologia wyprzedza prawo
Absurdów prawnych nie brakuje. W zeszłym miesiącu klinika w Warszawie musiała odwołać teleporady, bo system wymagał… podpisu kwalifikowanego od każdego pacjenta. To tak, jakby żądać od listonosza dowodu osobistego przy wysyłaniu pocztówki – komentuje prawnik medyczny. Tymczasem w Niemczech receptę online wystawisz nawet SMS-em.
Gdzie nasza telemedycyna wygrywa?
Polskie rozwiązania biją na głowę zachodnie w trzech obszarach:
1. Monitorowanie ciąży – system BabyBeat pozwala na zdalne EKG płodu
2. Psychiatria dziecięca – wirtualne konsultacje zmniejszyły kolejki o 40%
3. Opieka paliatywna – rodziny mogą kontaktować się z hospicjum 24/7
Ciemne strony e-zdrowia
W szpitalu w Białymstoku przez pół roku nie działał system telemedyczny… bo nikt nie umiał go uruchomić. Dostaliśmy supernowoczesny sprzęt, ale instrukcja była po chińsku – przyznaje pielęgniarka oddziałowa. Inny problem? NFZ płaci za teleporadę 40% mniej niż za tradycyjną wizytę, mimo że czasem wymaga więcej pracy.
Czy wytrzemy nos Europie?
Estończycy mają najlepszą e-zdrowie na świecie, ale my mamy… szybszy internet. I to może być nasza przewaga. Eksperyment w Szpitalu Dziecięcym w Warszawie pokazał, że zdalne konsultacje międzyoddziałowe skróciły czas diagnostyki o 60%. Może więc zamiast gonić Zachód, powinniśmy tworzyć własne standardy?
Telemedycyna to jak młody lekarz na stażu – pełen zapału, ale jeszcze nieporadny. Jeśli damy mu szansę, może stać się specjalistą. Jeśli nie – pozostanie wiecznym praktykantem. Wybór należy do nas, ale pamiętajmy – przyszłość medycyny już puka do naszych smartfonów. Czy otworzymy drzwi?